sobota, 28 września 2013

IV

Wyciągając klucze ze stacyjki, niepewnie trzymałam je w ręce, ściskając je tak mocno, że metal przetarł moją skórę. Czułam jak krew płynie z rozcięcia, jednak zebrałam się w sobie, kołysząc w przód i w tył, aby się uspokoić. To była technika, którą załapałam kiedy byłam mała, musiałam to zrobić zanim w ogóle pomyślałam o wyjściu z samochodu i zapukaniu w drzwi Justina.
Wiedziałam, że to się stanie. Przygotowywałam się na ten moment już wcześniej niezliczoną ilość razy, zarówno świadomie i nieświadomie. Niemniej jednak, SA nadal zbijał mnie z tropu, przerażał mnie do tego stopnia, że mogłam skończyć tak- niespokojna, bez granic maniaczka, która nie może nabrać powietrza do płuc przy każdym oddechu. Opierając głowę na kierownicy, dyszałam, spoglądając na krew, która kapała z cienkiego rozcięcia na środku mojej dłoni. Jeśli SA chce mojej krwi, teraz ją ma.
Nieświadomie otworzyłam drzwi samochodu, ciepły wiatr zawiał na zewnątrz, jakaś figura zasłoniła światło słoneczne, padające na moje drżące ciało. Nie musiałam spoglądać w górę, by dowiedzieć się kto to.
-Sutton, co ty robisz? Co się dzieje?- zażądał Justin, odpinając pas, kiedy nie odpowiedziałam. -Krwawisz, skarbie co się stało?- za drugim razem jego głos był bardziej surowy, delikatnie zachrypnięty głos, który tak kocham, wydobył się z jego ust, prosto w linie moich włosów. Wyciągnął z mojej dłoni kluczyki, kiedy ponownie nie odpowiedziałam, powoli zaczął wyciągać mnie z auta.
Moje kolana lekko drżały, kiedy stałam na piasku, chroniona ramieniem wokół talii, abym nie upadła, zatrzasnął drzwi samochodu i wolną ręką je zamknął. Zaprowadził mnie do przyczepy, wprowadzając mnie do środka, pomógł mi usiąść na brzegu jego łóżka. Skrzywił się na widok mojego rozcięcia, zanim zniknął w łazience. Podczas gdy on szukał czego w szafce, skrzyżowałam nogi, skupiając się na wielu fotografiach jego rodziny, które powiesił na drewnianej ścianie. Moje usta drgnęły, kiedy zauważyłam dwa nowe zdjęcia, dodane do kolekcji- jedno było z Jaxonem i nim, razem głupio mrugającymi do aparatu, z kontrolerami do gier video. Drugie miało ramkę w kształcie serca, na zdjęciu byłam ja razem z Justinem. Zdjęcie zostało zrobione na plaży, wiatr wiał w nasze twarze, kiedy przytulaliśmy się, pozując do zdjęcia. Uśmiechnęłam się na to wspomnienie, żałując, że nie wrócę do tych pięknych, beztroskich dni.
Justin wrócił chwilę później ze stosem białych bandaży i chusteczek antyseptycznych w rękach. Usiadł na łóżku obok mnie, szarpnięciem otworzył opakowanie, zanim powoli zaczął wycierać rozcięcie. Skuliłam się, kiedy chusteczka antyseptyczna wywołała uczucie szczypania na rozcięciu, trzymałam się kolana Justina dla wsparcia. Po oczyszczeniu krwawiącej rany, owinął starannie bandażem moją rękę, upewniając się, że ręka jest już bezpieczna, zawiązując końcówkę bandaża w supeł.
-Dziękuję.- wyszeptałam cicho, w końcu odnajdując głos. Nie powiedziałam ani słowa o tym wierszu i okropnej wiadomości, że mój prześladowca i morderca wrócił do miasta. Zawsze byłam sparaliżowana, kiedy SA był w coś wplątany. Justin pokiwał szybko głową, przesuwając apteczkę na krzesło obok łóżka. Odwrócił się powoli, jego szczere, piwne oczy spotkały moje.
-Co się stało po naszej rozmowie przez telefon Sutton?- powiedział powoli, w taki sposób, abym mogła mieć czas na uspokojenie się, zanim powiem mu prawdę.
-N-nic.- pokręciłam głową trochę za szybko, bo kiedy spojrzałam w górę, Justin uniósł brew. Nie urodził się wczoraj po tym wszystkim.
-Sutton, znam cię lepiej niż ktokolwiek inny.
-Nie ma tu nic do powiedzenia, po prostu jestem... zmęczona, to wszystko.
-Oh serio?- znów zaczął na mnie naciskać, jego usta uformowały się w mały uśmiech. Wiedział że kłamałam, ale nie dam się zapędzić w róg tak szybko.
-Nie kłamię.
-Więc dlaczego zagryzasz dolną wargę i twoja ręka krwawiła?- usiadł; rozbawiony moją natychmiastową reakcją, kiedy przestałam zagryzać wargę i zsunęłam rękę z mojego kolana. -Sutton.- dodał surowo, zbliżając się do mnie.
-Tylko obiecaj mi jedną rzecz.- wymamrotałam, odchylając głowę lekko do tyłu, kiedy jego wargi muskały skórę mojej szyi i zatrzymały się na obojczyku, wysyłając dreszcze po moich plecach.
-Wszystko.- wymamrotał przez pocałunki, jego włosy muskały mój policzek.
-Nie bądź zły.- mój argument spowodował, że cały się spiął, jego oczy znów spotkały moje, tym razem były pełne ciekawości.
-Teraz mi powiedz. O co chodzi?
-Obiecasz mi najpierw?- powiedziałam uparcie, krzyżując ramiona i prostując plecy.
Justin wywrócił oczami, z tyłu jego głowy był zarys irytacji. -Dobra, obiecuję. Teraz mi powiedz.
Wzięłam głęboki wdech przed rozpoczęciem wyjaśniania mojego zachowania.
-Więc, po telefonie byłam w łazience i wracałam do normalności tak, że kiedy bym wróciła do klasy pani Ryder, nie wyglądałabym na złą albo wkurzoną o to co się stało. Kiedy miałam wyjść, kawałek papieru został wsunięty do kabiny i to była część wiersza, który czytałam w klasie kilka minut wcześniej.- przełknęłam gulę tworzącą się w moim gardle.
-Sutton, nie rozumiem.- Justin pocieszał mnie, gładząc czule moje udo opuszkami palców.
-Wiersz był o śmierci i jedna linia została przekreślona. Myślę, że to co próbuję powiedzieć to...- zamarłam, grzebiąc w kieszeni za wiadomością od SA. Podałam mu ją ostrożnie, z niepokojem zerkając na jego reakcję. Justin chwycił notkę ode mnie, marszcząc brwi, kiedy jego oczy odczytywały wiersz. Odwracając kartkę, jego grymas natychmiast zniknął i wrócił w postaci przerażenia i zbrodniczego wyrazu twarzy.
-To sukinsyn.- warknął pod nosem, zaciskając szczękę trzy razy w przeciągu dwóch sekund. Zeskoczył z łóżka, rozrywając kawałek papieru, aż zostało z niego milion nierównych kawałków, rozrzuconych po podłodze w jego sypialni. Wymamrotał coś, co brzmiało jak ryk zanim kopnął agresywnie w metalowy pojemnik na ścianie naprzeciwko. Wzdrygnęłam się kiedy uderzyło, rozchodząc się echem po małej przyczepie. Niestety na tym się nie skończyło.
Justin wpadł w jakieś szaleństwo. Kopał w biurko, zrzucił z niego wszystko jednym machnięciem ręki, niektóre rzeczy rozwaliły się, uderzając o ziemię. Kontynuował niszczenie rzeczy w swojej sypialni, mrucząc przy tym kilka razy „sukinsyn”. Reagując instynktownie, zeszłam z łóżka, chwytając go za jedno z jego silnych ramion, zanim zaczął zrywać ze ściany swoje rodzinne zdjęcia.
-Justin...Justin przestań, uspokój się. Proszę, Jusitn - PRZESTAŃ!- krzyknęłam, uspokajając go trochę. Niemniej jednak, nie mogłam przewidzieć co stanie się dalej, nigdy nie myślałam, że może on reagować w ten sposób. Justin odwrócił się, chwytając mocno moje ramiona, wbił paznokcie w moją skórę, trzęsąc gwałtownie moim ciałem.
-Uspokoić się? Chcesz żebym się uspokoił?- warknął, uderzając moimi plecami o ścianę. Szok ogarnął moje ciało, kiedy patrzyłam w jego automatycznie skruszony wzrok. Byłam tak zaskoczona, że nawet nie czułam bólu w głowie i na plecach, na moich barkach, gdzie mnie trzymał, tworzyły się czerwone ślady.
Justin przyłożył rękę do ust, odsuwając się powoli ode mnie. Spojrzałam z góry na moje rany, jego załzawione oczy wpatrywały się w moje.
-Obiecałeś mi.- zamrugałam by pozbyć się łez, moje dolna warga drżała. Justin ścisnął powieki, szczypiąc się za końcówkę nosa- robił to zawsze, by się uspokoić. Zatoczył się do tyłu, usiadł na skraju łóżka z twarzą w dłoniach.
-Nie wiem co się ze mną stało.- jego głos drżał, kiedy mówił w swoje ręce, zanim szybko sfrustrowany wytarł zły z oczu. Przycisnęłam plecy do ściany, bojąc się powiedzieć cokolwiek, gdyby ponownie wybuchnął. Musiał zauważyć jak się od niego cofam, bo od razu podniósł się z łóżka. -Sutton, bardzo przepraszam. J-ja czasami nie mogę tego kontrolować. Fakt, że ta pojebana osoba wróciła i cię dręczy...nie mogę sobie z tym poradzić. To jest po prostu jakiś mój wewnętrzny instynkt, po prostu jestem zły, szczególnie kiedy ten prześladowca ma obsesję na punkcie osoby, którą bardzo kocham.
-Jest dobrze. Rozumiem.- pociągnęłam nosem, będąc wdzięczna, że większość złości opuściła jego ciało.
-Nie jest dobrze. Zraniłem cię.- oblizał usta, podchodząc do mnie niepewnie, jego wzrok skoncentrował się na moich barkach. -Nie chciałem tego.- jego głos załamał się, kiedy klęknął przede mną na kolana, delikatnie opierając głowę na moim brzuchu. -Przepraszam. -szlochał w kółko, jego nagła wrażliwość spowodowała, że upadłam na kolana przed nim. Wzięłam jego twarz w dłonie, delikatnie ścierając łzy z jego policzka.
-Wszyscy czasem źle postępujemy.- zapewniłam go, całując jego usta, by zapewnić mu wsparcie przez ból i poczucie winy które znosił. Po chwili wahania odwzajemnił pocałunek, ale nie był to jego normalny, agresywny pocałunek. Jego usta pocierały się o moje znacznie delikatniej, jego pocałunek był jeszcze bardziej odwzajemniany i najsłodszy jaki dotychczas przeżyłam.
-Justin, myślałam, że może powinieneś pomyśleć o pójściu do lekarza w sprawie twoich problemów ze złością? Wiem, że dla ciebie jest ciężko mówić o tym, ale jeśli możesz pomóc sobie kontrolować to, będziesz mógł przestań mieć uczucia takie jak to.- wyszeptałam, obejmując go ramionami tak, że jego głowa spoczywała na moim karku.
-Jeśli chcesz żebym to zrobił, to oczywiście to zrobię. Ale żebyś wiedziała, nie sądzę, że ten problem odejdzie, dopóki ta dziwka nie zostawi cię w spokoju.- jego ciepły oddech uderzył w moją nagą skórę, wysyłając po moim ciele ciepłe dreszcze. Justin miał rację. Oboje z nas byłoby w bardziej stabilnych pozycjach jeśli nie byłoby kogoś, kto torturuje nas dzięki technologii oraz w rzeczywistych sytuacjach przez nasze najgłębsze, mroczne sekrety i niepewność. To musiało się skończyć i musieliśmy zacząć działać, by temu zapobiec. Byliśmy skazani na ból i tortury przez zbyt długi czas.
-Nie dawajmy suce satysfakcji. Chcesz żebym zadzwoniła dla ciebie do lekarza?- spytałam, podnosząc się z podłogi, pomagając również wstać Justinowi.
-Nie, dzięki, zrobię to potem. Jakie są twoje plany na dzisiaj?
-Więc, nie widziałam dzisiaj mamy i ona na pewno nie zrobiła obiadu, więc muszę coś ugotować dla Alex i jej dziecka. Nie czuję się na siłach żeby gdzieś wychodzić. Czemu pytasz?- pogłaskałam ramię Justina, opierając się na nim.
-Zastanawiałem się czy chcesz spędzić tu noc, ale potem zdałem sobie sprawę, że nie masz ubrań na zmianę i szkołę jutro.
Byłoby o wiele łatwiej mieć plany na spędzenie czasu z Justinem, gdyby szkoła nie była przeszkodą. Teraz musiałam mieć priorytety aby moja mama była szczęśliwa, bo inaczej zostałabym gdzieś wywieziona, niezależnie od mojego zdania.
-Spędzisz noc u mnie? Możesz wkraść się do mojego pokoju jak to zawsze robisz. - dokuczyłam mu, całując go w policzek.
-Brzmi świetnie- będę później na twoim balkonie.- odetchnął do mojego ucha, jego ręka zjechała wzdłuż moich pleców macając mój tyłek.
-Nie mogę się doczekać.- zachichotałam, kiedy zaczął atakować moją twarz mnóstwem pocałunków.
__
-Mamo, jestem w domu. - zawołałam, kiedy weszłam przez drzwi frontowe, ściągając buty i kładąc swoją torbę obok nich. Nie byłam zaskoczona, kiedy nie dostałam odpowiedzi; przez te dni po prostu wszyscy w tym domu mnie ignorowali. -Halo?- zawołałam ponownie, wychylając głowę do salonu. TV było włączone, grając stare odcinki Przyjaciół, jednak sofa jak i reszta pokoju była pusta.
-Hej Sutton!- odwróciłam się, zostając przywitana przez zawsze entuzjastycznie machającego Nate'a bez koszulki, kiedy wyłączał światło w łazience na dole i zamykał delikatnie drzwi.
-Cześć...- uśmiechnęłam się; odwracając wzrok od jego sześciopaku, kiedy wciągał przez głowę swój pastelowo niebieski podkoszulek. Nate zaśmiał się do mnie, ruszając po marmurowej podłodze, aby się do mnie zbliżyć. -Nie to, że narzekam, ale dlaczego po prostu wyszedłeś z łazienki bez koszulki?- zmarszczyłam brwi, wskazując na drzwi.
-Alex poplamiła sosem bolognese moją koszulkę, więc musiałem ją wyczyścić. Spójrz tu jest plama i to wszystko. -Nate wskazał na plamę na jego koszulce, była na niej wodnista plama z pomidora.
-Alex? Zamawialiście włoszczyznę czy coś?
-Nie, Alex gotowała...chociaż teraz wolałbym zamówić włoszczyznę, bo wygląda na to, że ta dziewczyna nigdy w życiu nie miała do czynienia z gotowaniem.- w żartobliwy sposób rozszerzył oczy, kręcąc głową.
-Nate, to jest jakiś żart? Alex nigdy nie gotowała.
-I widzę dlaczego. Nawet tarcie sera było dla niej wyzwaniem, co przypomina mi, żebym lepiej tam wrócił zanim ona skończy z porozcinanymi palcami.
-Czemu gotowała?
-Wiesz, twoja mama jest trochę w złym stanie i chociaż Alex nie powie ci tego w twarz, powiedziała mi, że czuje się trochę źle, że obowiązki domowe spadły na ciebie, by wszystko trzymało się razem. Chciała dać ci trochę przerwy.
Na pewno nie spodziewałam się, że do tego dojdzie. Alex robiła coś dla mnie, dla zmiany? Oh i to też było coś miłego? To była nowość, ale nie byłam do końca pewna, czy wierzę, że to dlatego, bo chce mi dać trochę spokoju. Czy to nie jest jej nowy sposób radzenia sobie z hormonami, przejmowanie tego wszystkiego ode mnie? Czy to oznaczało, że Nate był jej nową ofiarą? Nie wiedziałam co dzieje się w tej małej głowie mojej siostry, ale nie miałam zamiaru tego dłużej kwestionować. Poza tym, Nate wspominał też, że moja mama jest w złym stanie, nie żeby to było zaskoczenie- była na skraju załamania nerwowego.
-Gdzie jest moja mama?
-Ostatni raz kiedy sprawdzałem...w biurze twojego taty.
-Dzięki Nate i powiedz Alex, że to doceniam.- uśmiechnęłam się, przytulając go przyjaźnie, przed ruszeniem w stronę biura mojego ojca.
Zbliżyłam się do biura z wahaniem, gęsia skórka pojawiła się na moich ramionach, kiedy w końcu stanęłam przez zamkniętymi, drewnianymi drzwiami, czekając tam kilka minut. Nie byłam w tym pomieszczeniu odkąd odszedł ojciec, wszystkie znajomo brzmiące dźwięki jego destrukcyjnych dźwięków brzmiały echem w moich uszach, kiedy zapukałam w drzwi.
-Mamo? Jesteś tutaj?
Nie dostałam odpowiedzi, jednak kiedy przycisnęłam ucho do drewna, słaby odgłos okrzyków dobiegł z tamtej strony. Bez dalszego wahania szarpnęłam za drzwi. Zapach starego dymu z cygara wymieszał się z naturalnym zapachem drewna i pianki po goleniu mojego taty wypełnił moje nozdrza, przez co mój żołądek wywrócił się gwałtownie. Nie chciałam pamiętać o moim tacie, bo nie to nie obchodziło, nie miałam już ojca. Wstydziłam się jego lekkomyślności i zachowania tak bardzo, że już nigdy nie chciałam słyszeć jego imienia w tym domu. Wujek Dom był dla mnie bardziej ojcem niż kiedykolwiek był nim dla mnie mój ojciec i nawet on nie chce mieć nic w spólnego ze swoim bratem.
-Sutton, wyjdź stąd.- krzyknęła moja mama, grzebiąc w stosie papierów, które trzymała na kolanach, w szafce z biurka. Spojrzałam na nią z zaciekawienie, zauważając, że była dużo bardziej blada i schorowana, niż kiedy widziałam ją wczoraj. Wyglądała o 20 lat starzej, jakby była po 50, a nie po 30.
-Co to jest?- spytałam, odrzucając jej próbę pozbycia się mnie tak, by mogła wrócić do samotnego cierpienia.
-Nic. Po prostu idź i pomóż swojej siostrze przygotowywać jedzenie. - odburknęła, pocierając czoło swoją kościstą ręką.
-Nie zostawię cię samej. Mamo, proszę co jest na tych wszystkich kartkach?- podeszłam do niej, łapiąc jej rękę, którą trzymała nad biurkiem. Westchnęła, jej klatka piersiowa poruszała się w górę i w dół, w stałym tempie, kiedy zamknęła oczy.
-Papiery rozwodowe, które wysłał twój ojciec...chce je z powrotem wysłane mailem rano.
Jasne, że chce. Bez względu na to, nie może zaakceptować faktu, że rozdarł swoją rodzinę w szwach. To tak jakby jego moc, dominacja i żądza zniszczenia kwitła.
-Mamo, musisz powiedzieć swojemu prawnikowi. Nie może uciec, robiąc takie rzeczy, które cię niepokoją. Chcesz żebym zadzwoniła?
-NIE!- krzyknęła, chwytając mnie zanim zdążyłam dotrzeć do telefonu stacjonarnego, by zadzwonić do jej prawnika. -Twój ojciec...nie możemy się już z nim kłócić. Mam zamiar po prostu powiedzieć, że pracujemy nad tym.
Pokręciłam głową z niesmakiem, nie będąc w stanie zrozumieć to co usłyszałam. -Mamo, nie! Jeśli to zrobisz, pokażesz swój słaby punkt i on go znajdzie, i dobierze się do ciebie. Musisz skontaktować się z prawnikiem i to rozwiązać. Nie chcesz zostać jego żoną i rozwód pozwoli ci samej iść przez swoje życie. Mamo proszę, naprawdę się o ciebie martwię.
Mama chwyciła moje ręce w swoje, ściskając je delikatnie swoimi zimnymi, długimi palcami.
-Nie martw się skarbie, do jest decyzja dla dorosłych okej? Myślę, żeby wujek Dom przyjechał tu na czas, kiedy ja będę musiała sobie wszystko poukładać. Wiem, że to nie fair, pozwalać wam dziewczęta oglądać mnie takim stanie, więc prawdopodobnie będę pracować nad tymi uczuciami gdzieś indziej.
-Dla dorosłych? Mam osiemnaście lat nie dwanaście.
-I to gdzieś indziej znaczy, że uciekasz na jakąś Karaibską wyspę? Mamo, schowaj głowę w piasek i zdecyduj się ignorować fakt, że on cię dręczy i nie można go powstrzymać! Musisz zacząć działać.
-Wiem, że się niepokoisz Sutton, ale to nie ty musisz o tym zdecydować. Jadę, nieważne czy mam twoje poparcie w tej decyzji czy nie.- I po tych ostatnich słowach szczelnie owinęła się swetrem wokół swojego kruchego ciała i zostawiła mnie samą w biurze.
__
-Jak posiekać cebulę?- zapytała Alex, wiążąc włosy w kok, wygładziła swój fartuch doskonale wypielęgnowanymi rękami. Oboje z Nate'm wymieniliśmy spojrzenia, rozbawiony błysk pojawił się w naszych oczach, kiedy pochyliliśmy się nad barem, obserwując umiejętności kucharskie Alex.
-Skarbie, najpierw musisz obrać cebulę ze skórki i potem wziąć nóż i wtedy możesz ją posiekać.- Nate zaoferował swoje instrukcje, prawie protekcjonalnym tonem.
-Dobrze...to ma sens.- Alex zamarła, zagryzając wargi, kiedy zaczęła ściągać pierwszą warstwę skórki ze złotej cebuli. Boże pobłogosław moją siostrę. Była akademickim geniuszem, ale kiedy przyszło jej robić praktyczne rzeczy, takie jak gotowanie, była tak użytkowa jak czajnik z czekolady. Mój telefon za wibrował w kieszeni, kiedy zaśmiałam się, gdy Alex obrała cebulę, która kulała się po całym blacie.
Hej, więc okazuje się, że możemy odwiedzić Joela jutro po szkole około 17:30? To jest dobry czas dla ciebie?- Tori xo
Wpisałam szybko odpowiedź, zadowolona, że Tori w końcu otrzymała wynik, którego potrzebowała. Przez długi czas brakowało jej Joela i chodź prawdopodobnie niewiele powie, to miło by było być świadkiem, jak ich dwoje się spotyka. Potrzebowałam teraz w swoim życiu trochę szczęścia.
Brzmi dobrze dla mnie. Spotkamy się przy kortach tenisowych po szkole? Xx
Odpowiedź nadeszła natychmiast.
Pewnie. Dzięki za to Sutton; jestem ci dłużna piękna- Tori xo
-Alex, będziesz techniką karate siekać tą cebulę? Potrzebujesz noża kochanie.- Nate pocałował ją w tył głowy, owijając ramiona wokół niej.
-Wiem, że potrzebuję pieprzonego noża, podaj jeden z tej szuflady!- zaśmiała się, uwolniła się z uścisku Nata i wrzuciła skórki z cebuli do kosza. Nate wrócił z dużym nożem, podając go ostrożnie Alex. Mój telefon odezwał się w kieszeni.
Czy nóż, który Nate wyjął z szuflady nie wygląda znajomo? To jeden, który zniknął z twojej kolekcji. Zastanawiam się, czy on wie, że krew Loli Smith wcześniej pokrywała ostrze.- SA.
Narzędzie zbrodni. Justin pozbył się go dawno temu po ataku na Lolę, ale SA udało się go znaleźć. SA zwrócił go, co oznaczało jedno. Nadal miał dostęp do mojego domu.
-Stop! Nie dotykaj tego noża!- zawołałam, udając się w ich kierunku. Wyrwałam nóż z ręki Alex, wrzucając go prosto do kosza. Spojrzałam w górę, zarówno Alex jak i Nate patrzyli na mnie dziwnie.
-Sutton, to nóż, nie jakiś pieprzony granat.- zacmokała Alex, podchodząc do szafki, by wyjąć inny nóż.
-Wszystko dobrze Sutton?- zapytał Nate z ciekawością, biorąc pod uwagę mój szalony wyraz twarzy.
-Dobrze, nigdy lepiej. Powiedzcie kiedy obiad będzie gotowy.- powiedziałam szybko, wychodząc z kuchni tak szybko, jak tylko nogi mogły mnie ponieść.
__
Wyłączyłam moją nocną lampkę, pozostawiając moją sypialnię w całkowitej ciemności. Tuląc się do mojej kołdry, ciężko westchnęłam, z ulgi, że wreszcie jestem w swoim łóżku aż do rana. Wybieranie się do szkoły po takim czasie było wystarczająco stresujące, SA wrócił i wysyła mi kolejne strzały, zawsze będąc jeden krok przede mną...znowu. Nie byłam nawet w stanie pojąć o czym Alex, Nate i moja mama rozmawiali przy stole, jedząc spalone spahetti Alex, ponieważ myśli krążyły mi się obok broni aka narzędziu zbrodni, który leżał na dnie mojego kosza, zakłócając moje myśli i zniekształcając ich głosy.
Usłyszałam cichy pisk drzwi balkonowych, kiedy się otworzyły chłodny powiew owiał moją twarz. Justin uśmiechnął się do mnie słodko, zamykając drzwi i blokując je tak, aby nikt inny nie mógł wejść do mojej sypialni. Zrzucając z ramion kurtkę, przeciągnął koszulkę przez głowę i zdjął ubrania z dolnej części ciała oprócz bokserek. Posunęłam się do tyłu, robiąc mu miejsce na drugiej stronie łóżka, do którego się wczołgał. Wziął mnie w swoje silne ramiona, przytuliłam głowę do jego nagiej, ciepłej piersi, krzyżując razem nasze nogi, kiedy przytulił się do mnie mocno.
-Jest późno, myślałam, że zmieniłeś zdanie.- wyszeptałam, całując go po linii szczęki.
-Nigdy nie zmieniam zdania jeśli mam przyjść do ciebie.- flirtował, głaskając mnie po plecach, kiedy ja uśmiechałam się do siebie. -Oh tak, poszedłem się przejść i wpadłem do Jaxona, powiedział mi, że pani Ryder nadal jest dla niego suką, nawet gdy podarował jej worek jabłek...widocznie był to zły rodzaj. Ta kobieta ma jabłkowe standardy.
-Błogosławieństwo mu, ja tylko żartowałam, kiedy mówiłam mu, że powinien je dla niej kupić. Nie jest na śmierć przestraszony, prawda?
-Nie, za dużo gra w Call of Duty by szalona pani od jabłek wzięła się za niego, nie martw się.- Justin zaśmiał się, zamykając oczy.
-Cóż, to jest pocieszające, Dobranoc.- odetchnęłam, całując go czule w usta.
-Dobranoc Sutton. Słodkich snów.
Tak, mam nadzieję.

* * *
Przepraszam, że tak długo. Już rozdziały regularnie będą co sobotę.
Uwaga, rezygnuję z informowania bo nie za bardzo mi się chce i nawet połowa informowanych nie komentuje...

Do soboty!

Pytania: ask.fm/swagja
Twitter: @swaggabiebah

MOJE OPOWIADANIE: REMEMBER ME


56 komentarzy:

  1. Suuuper czekam na kolejną część kocham to tłumaczenie <3
    Xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. kc <3 w końcu nowy rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham <3 czekam na nn do soboty awww ~ Marcia

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny!
    Matko, niech to SA w końcu da sb siana -,-

    OdpowiedzUsuń
  5. omg.
    To SA mnie przeraża.
    To jest genialne :)
    Jestem ciekawa kto to jest.
    Aż się boję co będzie w następnym rozdziale.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam to <33!

    OdpowiedzUsuń
  7. KOCHAM.KOCHAM.KOCHAM świetnie tłumaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wielbie to tłumaczenie :D ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuuje, że tłumaczysz :) Bo wychodzi ci to genialnie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. zajebiste<333333333

    OdpowiedzUsuń
  11. szkoda że nie było tydzień temu ;c bo jetstem ciekawa piątegoooo xd kocham to opowiadanie *.*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ahhh w końcu ! Lov u !<3

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział super . Szkoda, że już nie informujesz /@MeowBelieve

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny rozdział ! czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  15. cudowny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  16. cudowny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bhvfuhhgh ten rozdział jest naprawde niesamowity dziękuję za tłumaczenie.tego opowiadania. kocham cię @EachDayIsDrive

    OdpowiedzUsuń
  18. Super <3333 czekamy na nn *.*
    hrjkahrjkahwrkjhawjkrh *.*

    OdpowiedzUsuń
  19. agshjenejdk boski *o*

    OdpowiedzUsuń
  20. Ahdsghdgfdhgfhdg to słodkie ale SA wróciło omgomgomg mam nadzieję że da im spokój... @HugForBiebs

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham ciem za to tłumaczenie <3 *3*

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeeej w koncu nowy!

    OdpowiedzUsuń
  23. To opowiadanie jest cudowne. *_* Kocham Cię za to, że je tłumaczysz. :* Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Bshfhdvdjfnfjr świetny !
    Dzięki , że tłumaczysz xx
    Głupi SA :/
    Czekam na nowy
    @LoveDreams_x

    OdpowiedzUsuń
  25. supcio :) czekam na nowy :)
    @labilex

    OdpowiedzUsuń
  26. Super rozdział !! Dziękuję za tłumaczenie < 333

    OdpowiedzUsuń
  27. Cudowny :) czeekaam na nastepny <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Trochę trzeba było poczekać, ale było warto ;)
    Świetne tłumaczenie <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetnie tłumaczysz. Opowiadanie jest genialne . Cudowna końcówka xd. Kc

    @jujuakamyangel.

    OdpowiedzUsuń
  30. Dopiero teraz trafilam tu ;o
    I od razu mowie : SWIETNE
    Swietnie sobie radzisz z takimi tlumaczeniami trudnymi, zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  31. Superrrr... Czekam nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  32. Już sie niemoge doczekać dzisiejszego rozdziału :D
    Swietny ten blog, super tłumaczysz... :D
    I od razu mówie że jak dzisiaj nie będzie 5 rozdziału to zastrezle ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No normalnie udusze i przyozdobie sobie drzewko choinkowe twoimi wnętrzościami... :D

      Usuń
  33. Wow ;o świetny! *.*
    szkoda, że już nie informujesz;c ale i tak będę tu wchodzić i czytać Twoje tłumaczenie, które jest świetne ♥
    @Swag_Marika97

    OdpowiedzUsuń
  34. Ehh, SA wróciło. Nie lubie go/jej. Gunwo wielkie :/ Ale i tak cudowne tłumaczenie! Hugs&Kisses <3

    OdpowiedzUsuń
  35. zgłoś blogi o Justinie na http://justinbieberfanfictionpl.blogspot.com/ ! niech wszyscy się o nim dowiedzą !

    OdpowiedzUsuń
  36. Hzhshxddid to jest boskie <3 @sexybiebeeerr

    OdpowiedzUsuń
  37. Co się dzieje z tłumaczeniem ? :) Deklarujecie się, że będziecie dodawać co jakiś czas a tak na prawdę minęło już sporo czasu i po 5 rozdziale nie ma śladu. Fajnie by było jakby pojawiały się co jakiś czas informacje, co , jak i kiedy :) Postaram się cierpliwie zaczekać <3

    OdpowiedzUsuń
  38. KIEDY NOWY ROZDZIAŁ ?PISZESZ WSPANIALE <3 KOCHAM TO

    OdpowiedzUsuń
  39. Jeju ! Kiedy kolejny ? ;( miesiac juz minol ;(

    OdpowiedzUsuń
  40. Minął prawie miesiąc a rozdziału nie ma... Wiesz że tracisz czytelników, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  41. Zastanwiam się czy ty sobie po prostu nie robisz z nas żartów... MAMY 1 LISTOPADA HALOOO!

    OdpowiedzUsuń
  42. czekam na następny :C

    OdpowiedzUsuń
  43. :* czekamy na kolejny ..błagam dodaj szybko bo sie nie cierpliwimy

    OdpowiedzUsuń
  44. zgenialneee <333 *.* jezzu kto jest tym SA ??? :o
    Czekamm ! <3

    OdpowiedzUsuń